Newsletter

DO KANONIZACJI JANA PAWŁA ZOSTAŁO: 27.4.2014 12:00 2 Days

Kościół w potrzebie

13.12.11 - Ks. Jerzy Popiełuszko: "A kiedy Jan Paweł II mówił Ojczyzna..." PDF Drukuj Email

W XXX. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego 13. grudnia 2011 roku wspomnijmy słowa wypowiedziane przez męczennika tej wojny totalitarnego systemu z narodem polskim - Błogosławionego Ks. Jerzego Popiełuszki. Mówił on je w żoliborskim kościele p.w. Św. Stanisław Kostki - będącym dziś jego własnym sanktuarium. Mówił je w rok po wprowadzeniu stanu wojennego wielokrotnie podając świadectwo Ojca Świętego Jana Pawła II z tamtych dni:

„A kiedy Jan Paweł mówił: Ojczyzna – nie było w tym nic z miałkiego patosu, ale trudnych wieków polskich wielka spuścizna..."

Chcemy dzisiaj mówić o mijającym roku słowami Ojca Świętego, słowami jego modlitwy, którą kierował do Matki Bożej przy różnych okazjach w intencji rodaków.

W słowach wielkiej modlitwy całego roku stanu wojennego zamknął on wielką troskę o nasz kraj, zamknął cały swój ból i swoje cierpienie jako najlepszy syn naszego narodu. Był i jest tym, który umacnia w nas nadzieję, że zło, przemoc, nienawiść, kłamstwo, poniżenie ludzkiej godności musi ponieść klęskę. Zachęcał nas do solidarnej walki w obronie podstawowych praw ludzkich.

W styczniu tego roku zwracał się w modlitwie do Pani Jasnogórskiej słowami: „Dlaczego na sześćsetlecie zgotowano Ci, razem z nami wszystkimi, sytuację stanu wojennego w kraju, który ma pełne prawo, aby być ojczyzną suwerennego narodu?"

A odpowiadając na listy z okazji Bożego Narodzenia od osób internowanych, które napisały do niego: „Bądź z nami, jak my jesteśmy z Tobą" – modlił się:

„Bądź z nimi, bądź z nimi – uwięzionymi, skazanymi na przymusowe odosobnienie bez sądu, z wszystkimi, którzy cierpią z powodu uwięzienia swoich najbliższych. O Matko, wszak pamiętasz, że Ty sama również byłaś uwięziona. Został kiedyś uwięziony Twój Jasnogórski obraz na szlaku nawiedzenia po Polsce. Ale wyszedł na wolność. Matko, błagam Cię, aby wyszli na wolność wszyscy, którym tę wolność niesłusznie odebrano".

W lutym, po powrocie z Afryki, powiedział do Polaków: „Nie zapomnę placu w mieście Kaduna w Nigerii, gdzie udzielałem święceń kapłańskich czarnym diakonom: pośród setek tysięcy ludzi była grupa Polaków, nad którą unosił się sztandar biało-czerwony i napis »Solidarność«”. A potem wyjaśnił, że: »Solidarność« jest nie tylko nazwą troski – przede wszystkim troski o ludzi internowanych i aresztowanych, o kształt dnia powszedniego w Ojczyźnie, o poszanowanie praw człowieka i suwerenność narodu. To nie tylko nazwa troski. Jest to imię jedności i wspólnoty... »Solidarność« jest to głęboka, trudna treść, jaką zadali sobie Polacy lat osiemdziesiątych. Ta bolesna, trudna treść przechodzi przez bolesne oczyszczenie".

Niestety, to bolesne oczyszczanie się przerwano w sposób gwałtowny w październiku.

W jednej z modlitw marcowych posłużył się słowami biskupów polskich, podkreślając, że stronami ugody społecznej są: „władza rządząca i wiarygodni przedstawiciele zorganizowanych grup społecznych. Wiarygodni przedstawiciele. Nie może tu zabraknąć przedstawicieli czasowo zawieszonych związków zawodowych, a pośród nich mającego szeroką aprobatę społeczną Niezależnego Związku »Solidarność«".

Dzisiaj wiemy, że ugodę społeczną będzie trudniej budować, gdy związek, cieszący się poparciem milionów, został zlikwidowany prawem stanu wojennego. I ciężko nam dzisiaj uwierzyć na nowo w sytuacji, gdy ludzie, którym zaufał świat pracy, mając zagwarantowaną aktem abolicji wolność po internowaniu, przed paroma dniami zostali aresztowani.

A kiedy w zamian za internowanie braciom naszym proponowano opuszczenie ojczystego domu, ze Stolicy Piotrowej padły jasne i mocne słowa modlitwy: „Dziś, kiedy nasz naród przechodzi przez nową próbę, wołamy głośno wobec Ciebie, Matko Jasnogórska: W Polsce nie może brakować miejsca dla Polaków. Każdy człowiek ma prawo do swojej Ojczyzny. Nikt nie może być skazany na emigrację".

W rocznicę zamachu na swoje życie przez łzy wypowiedział słowa bólu: „Od 13 grudnia znów cierpię ze swoim Narodem. Dlaczego nie przywraca się tej podmiotowości, która jest jego prawem? Dlaczego dokonuje się alienacji państwa budując na przemocy? Dlaczego odbiera się państwu tę jedyną dojrzałą siłę, którą jest pełna podmiotowość Narodu? Przyjmij moją modlitwę nabrzmiałą cierpieniem, Ty, która jesteś Królową Polski..." I dalej: „Naród nie może rozwijać się prawidłowo, gdy jest pozbawiony tych praw, które warunkują jego pełną podmiotowość. I państwo nie może być mocne siłą żadnej przemocy..."

I chciałoby się dopowiedzieć: Nie walcz przemocą. Przemoc nie jest oznaką siły, lecz słabości. Komu nie udało się zwyciężyć sercem lub rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludzkość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli. Najnędzniejsze i najkrótsze to walki przemocy. Idea, która potrzebuje broni, by się utrzymać, sama obumiera. Idea, która utrzymuje się tylko przy użyciu przemocy, jest wypaczona. Idea, która jest zdolna do życia, podbija sobą. Za nią spontanicznie idą miliony.

I znowu w następnych miesiącach padają słowa modlitwy, w których przeplata się ból i zatroskanie o sprawy ojczyste. Oto słowa Ojca Świętego wypowiedziane na jesieni tego roku:

„Ogarniamy najwyższą troską tych, których wydarzenia stanu wojennego oderwały od rodzin, od ich zwyczajnego życia i pracy. Troszczymy się o los internowanych, którym społeczeństwo i Kościół może przychodzić z pomocą. Coraz częściej troszczymy się o los więzionych i skazanych, do których społeczeństwo i Kościół prawie że nie ma dostępu. Z największym niepokojem myślimy o tych, którzy w więzieniu posuwają się do strajku głodowego. Ci wszyscy nasi bracia i siostry należą do wielkiej wspólnoty Narodu, podobnie jak należało owych sześć milionów, którzy oddali życie podczas II wojny światowej. Naród ma prawo i obowiązek troszczyć się o nich, ma prawo zabiegać, aby w stosunku do więźniów były przestrzegane wszystkie prawa człowieka. Czyż nie jesteśmy wyznawcami tego Chrystusa, który powiedział: »Byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie« (Mt. 5, 36)". I dalej: „Poprzez pryzmat prawdy o krzyżu Chrystusa trzeba spojrzeć na te wszystkie krzyże na naszej ziemi... Wiele jest takich krzyży; wielu jest internowanych, więzionych, skazanych. Wielu jest bitych i poniewieranych w ich ludzkiej godności. Wiele jest rodzin i środowisk, które cierpią..."

Można by jeszcze długo i z największą czcią słuchać słów Ojca Świętego, wypowiedzianych z troską o kraj ojczysty, o naród. Przypominamy to wszystko nie po to, aby siać niepokój społeczny, nie po to, aby grać na uczuciach ludzkich. Przypominamy te doświadczenia ostatniego roku, aby wyciągnąć naukę, że ziarno troski o dom ojczysty, rzucone w polską glebę w sierpniu 1980 roku, podlane krwią, łzami, cierpieniem i bólem naszych sióstr i braci, w ostatnim roku musi przynieść dobre owoce. Musi wyrosnąć w potężne drzewo wolności i sprawiedliwości. Tej nadziei nie wolno nam utracić. Bo w narodzie jest dość siły do twórczego działania i twórczej pracy dla dobra Ojczyzny. Ten naród, który swoje bolesne doświadczenia składa w darze Bogu przez usta Ojca Świętego, zdolny jest do wielu poświęceń, ale chce ugody prawdziwej. Chce gwarancji, że jego wysiłki nie zostaną znowu zmarnowane. Naród dzisiaj bardziej rozumie słowa Norwida: „Nie trzeba kłaniać się okolicznościom, a prawdom kazać, by za drzwiami stały". Nie trzeba kłaniać się okolicznościom.

Prośmy Matkę Bożą, która dała Boga światu, aby w ojczyźnie naszej wszyscy ludzie dobrej woli mogli budować przyszłość na zasadach sprawiedliwości, miłości, pokoju i solidarności ludzkich serc i sumień.

Pani Jasnogórska, Ty wiesz najlepiej, jak bardzo pragną prawdy, sprawiedliwości, wolności i miłości miliony serc polskich. Przyjmij wołanie tych serc i daj, by siły dobra odniosły zwycięstwo w kraju, który od wieków uważa Ciebie za swoją Matkę i Królową.

Amen.

Ks. Jerzy Popiełuszko
Warszawa, 26.12.1982

WERSJA AUDIO